Postanowiłem, że wybiorę się w raz ze znajomymi na nocną wycieczkę rowerową. Wszyscy umówiliśmy się o 21 przed biedronką i zaczęliśmy naszą wycieczkę. Wystartowaliśmy z Wejherowa i dojechaliśmy na rowerach do Gdańska. Około 23 mijaliśmy ,,skup aut Gdańsk” i nagle słyszeliśmy jakieś głosy lektorskie. Stwierdziliśmy, że to nic wielkiego i lepiej będzie jak pojedziemy dalej. Zatrzymaliśmy u znajomych na małej imprezce w Gdańsku i tam również słyszałem te dziwne głosy, a na dodatek z okna widziałem baner ,,skup aut Gdańsk”, ale stwierdziłem, że to nic wielkiego i nie ma się co przejmować. Kiedy rano po imprezie wszyscy wstali skacowani, ja czułem się najlepiej, ponieważ nie piłem tamtej nocy za dużo, bo się bardzo źle czułem. Wyjeżdżając od znajomej stwierdziłem, że wejdę jeszcze do tego skupu aut, ponieważ akurat rozglądałem się za samochodem. Zobaczyłem tam auto mojego dziadka który zmarł 3 lata temu, a już dawno było sprzedane, a to na pewno było to samo, ponieważ tylko on miał w Polsce wersję tego auta i miał charakterystyczną wadę szyby. Zapytałem więc właściciela komisu kto tutaj przywiózł to auto, okazało się, że to osoba która podawała się za mojego dziadka, ale kiedy zapytałem się jak ta osoba wyglądała, to z opisu wychodziło na mojego kochanego dziadka, ale to było nie możliwe, ponieważ zmarł 3 lata temu. Jak się okazało upozorował swoją śmierć, a auto po naszym oddaniu go do skupu od razu go sprzedał, a teraz to on je sprzedał, ponieważ chciał kupić nowe. Jest to dla mnie straszne, nie wiem co mam o tym myśleć i nie wiem co teraz robi mój dziadek i czemu od nas wtedy odszedł. Głosy lektorskie jednak nie zostały wyjaśnione.